14 kwietnia 2016

NOWA STRONA WWW

Cześć

Zapraszam serdecznie na nową stronę www poświęconą tematyce legend polskich


oraz do polubienia naszego fanpage'a na facebooku



pozdrawiamy
LP

04 czerwca 2013

JAK ŚWIĘTA MAŁGORZATA W ŻUROWEJ SIĘ OBJAWIŁA

                Opowieść pochodzi z czasów, gdy ziemie polskie pustoszyły najazdy tatarskie. Niszczyli dobytek, niewiasty porywali w jasyr, a mężów mordowali. Wraz z pojawieniem się skośnookich wojów przez ziemie polskie przechodziła śmierć i spustoszenie. Na najazdy szczególnie narażone było południe, mieszkańcy żyli w ciągłym strachu. Pewnego dnia o zachodzie słońca, jeden z tatarskich oddziałów zatrzymał się na popas niedaleko wsi Żurowa. Tatarzy rozsiedli się przy wielkim ognisku i zaczęli planować kolejne ataki. Z pogardą wyrażali się o Polakach i ich wierze chrześcijańskiej. I nagle rzecz niezwykła się stała. Wielka jasność ogarnęła zebranych, a przed zerwanymi na nogi w popłochu, oniemiałymi wojownikami, stanęła niewiasta, mizernej postaci z uniesionym ku górze krzyżem. Święta Małgorzata, rozkazała im opuścić te ziemie i już więcej tu nie powracać. Przerażeni tatarzy natychmiast uciekać w nieładzie zaczęli, zostawiając dobytek i jasyr już zdobyty. Brańcy uwolnieni z mocy nieprzyjaciół, uwolnili się z pęt i do wioski pobiegli, gdzie całe zdarzenie opowiedzieli. 
                   Niebawem na pamiątkę tego cudownego objawienia w Żurowej kościół postawiono. 

01 czerwca 2013

TRZY CELNE STRZAŁY

          W kościele na zamku malborskim posąg Matki Boskiej z dzieciątkiem się znajdował, czcią przez wszystkich rycerzy zakonnych od wieków darzony. To tutaj modlono się przed bitwą o zwycięstwo, tutaj też po bitwie dziękczynienia składano. Wierzono święcie, że patronka zakonu szczęście im niesie, więc pokłony jej składano. Odwróciło się jednak szczęście od Krzyżaków, gdy bitwę pod Grunwaldem przegrali. Po niej też nastąpiło oblężenie zamku przez wojska zwycięzców. A było tam oprócz Polaków i Litwinów wiele zagranicznych formacji, między innymi Tatarzy. Ci jako poganie łupów jedynie znacznych pragnęli, a jak wiadomo zakon do biednych nie należał. Profanowali zatem świątynie i relikwie. Gdy grupa pijanych łuczników wdarła się do kaplicy zamkowej szydzili z posągu i naigrywali. Wkrótce potem zabawę sobie wymyślili, że strzelać zaczną do posągu. A skoro ten moc magiczną jak słyszeli posiada, to jeśli strzały ich celne się okażą późniejsze w bitwach równie będą trafne. Szczególnie jeden najbardziej pijany tatar, uwierzył w tą bujdę. Celował strzałę długo, a gdy ją wypuścił chybiał jednak cel. Zaś łucznik jak gromem rażony wzrok stracił i nigdy więcej nie odzyskał. Kompani jego w złości za strzelby chwycili, lecz te raptem siła nieznana od środka rozsadziła. Zginęli obaj od raz przez odłamki zadane.



Na zdjęciu powyżej po prawej stronie nad moją głową można zobaczyć miejsce, gdzie znajdowała się figura aż do końca drugiej wojny światowej. Miała ona 8 metrów wysokości i była wykonana ze sztucznego kamienia. Słynęła ona w czasach swego istnienia z wrogości do Polaków.Wiążę się z nią stara przepowiednia: 
"przez tak długo jak owa figura stoi na swoim miejscu, ziemia jaką ona dogląda pozostanie pod niemiecką kontrolą oraz będzie rozbrzemiewała wyłącznie niemiecką mową". 
Przepowiednia dopełniła się pod koniec II wojny światowej, kiedy to figura eksplodowała wraz z amunicją składowaną w kościele. I na ziemiach tych znów zagościł język polski.
Obecnie fundacja Mater Dei zbiera środki na odbudowanie symbolu malborskiego zamku, czy wraz z powrotem figury na miejsce zagości tam język niemiecki? Niech każdy odpowie sobie sam.